Gabe Callaghan

Go down

Gabe Callaghan

Pisanie by Gabriel Callaghan on Pon Cze 20, 2011 2:12 am

Imię i nazwisko: Gabe Callaghan
Wiek: 17;
Data urodzenia: 02/02/88

Wygląd:
Kolor oczu: niemal zupełnie szare;
Kolor włosów: jasny brąz z zadatkami na blond;
Wzrost: metr i siedemdziesiąt sześć centymetrów;
Typ sylwetki: sportowca;
Cechy szczególne: tatuaż na prawej piersi (smok z siedmioma głowami - jak ten z Apokalipsy);

Callaghan? Tak, widziałam go parę razy. Mówię ci - niezłe ciacho! Chociaż wygląda, jak gdyby na niczym mu nie zależało. Wiesz: dwudniowy zarost, wymięty podkoszulek i niezmiennie poprzecierane dżinsy. Taki typ niechluja, ale... Nie potrafię tego wyrazić słowami. Po prostu kiedy się go widzi od razu ma się wrażenie, że jest kimś szczególnym. A kiedy spotkałam go pierwszy raz w życiu byłam przekonana, że już gdzieś go kiedyś widziałam. No i to spojrzenie! Mówię ci - można utonąć w jego oczach! Właściwie wydają się być martwe - taki stalowy odcień, jak gdybym spoglądała w zachmurzone niebo sierpniowe tuż przed nawałnicą. Dziwne uczucie. Aż ciarki przechodzą po plecach. Ale jeżeli się uśmiechnie... Zakochujesz się na zabój, serio! Uważaj na niego, bo może ci nieźle zawrócić w głowie!!!

Nigdy nie wyróżnia się z tłumu. Spuszczona głowa, ręce wciśnięte w kieszenie przybrudzonych dżinsów, które wręcz błagały o wypranie. No i zawsze ten okropny papieros między zębami. Jak do ciebie mówi to nawet nie sili się na to, by go wyciągnąć z ust. Jak gdybyś nie była dla niego nikim ważnym. Nikim godnym uwagi. Nawet z nauczycielami rozmawia tak na odczepnego. Zawsze siada w pierwszej ławce i patrzy profesorom głęboko w oczy. Chyba bawi go to, że rozprasza w ten sposób większość wykładowców. Zresztą, każdemu lubi patrzeć prosto w oczy. I nigdy nie odwraca spojrzenia. Nigdy! Zawzięty, dumny i pewny siebie... Okropny dupek.
Jedyną rzeczą, której w pełni się poświęca jest koszykówka. Kiedy trzyma piłkę w ręku ma skupiony wzrok i każdy mięsień napięty. Jest czujny, uważny i zaabsorbowany grą. Kocha ją. Tak sobie myślę, że to jest właśnie to, czego najbardziej mu będzie brak po ukończeniu szkoły.
Czy jestem jego przyjacielem? Nie, on nie miewa przyjaciół. Nawet go tak naprawdę nie znam. To znaczy - każdy wie kto to Gabriel Callaghan, ale niewielu z nim rozmawia. Nawet Raveni nie są do niego przekonani. Tylko nieliczni się z nim kumplują. Ponoć jest dosyć towarzyskim typem. Ja tego nie zauważyłem, ale kto wie - widywałem go w różnych miejscach i słyszałem o tych wszystkich imprezach, urządzanych w jego domu, więc może to prawda.
Dlaczego mówię o nim w ten sposób? Chciałaś wiedzieć, jaki jest. To jest chyba najdokładniejszy opis, jaki mogłabyś uzyskać od kogokolwiek. A teraz wybacz, ale nie mam już więcej czasu.


Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, są gęste, przydługie włosy, jasnobrązowego koloru. Nigdy nie pamięta o tym, by je podciąć, dlatego też niemal zawsze przesłaniają one jego szaro-niebieskie oczy.
Wyżej wspomniane oczy są raczej niewielkie, za to kryje się w nich dziwna przenikliwość, jak gdyby chłopak ten był w stanie wyczytać z twych myśli nawet najskrytsze sekrety. Dostrzec w nich można dość niepokojące ogniki, które, zauważone przez postronnych sprawiają, że ci zaczynają zastanawiać się nad tym, cóż ten chłopak znów knuje. Dziewczęta natomiast zakochują się w nich od pierwszego wejrzenia… Okolone są niezbyt gęstymi, ciemnymi rzęsami, a ponad nimi znajduję się kształtne brwi, z których jedna zwykle uniesiona jest wyżej niż druga w geście zastanowienia, czy też rozbawienia.
Ma jasną cerę niczym nie skażoną. Gdyby dostrzegł u siebie choćby jednego piega z całą pewnością zabiłby tego, kto byłby akurat pod ręką. Blada cera ma jednak pewną wadę – znać na niej każdy, choćby najlżejszy rumieniec. Rumieńców też nie lubi, jednakże nie mogąc ich zwalczyć uczynił z nich kolejny ze swych atutów. Bo gdy lekko się zarumieni, a do tego uśmiechnie czarująco sprawia niemal anielskie wrażenie.
A propos tego uśmiechu. Ma ładne, malinowe usta. Dolna warga jest wyraźnie pełniejsza od górnej. Ich kąciki uniesione są zawsze lekko ku górze, sprawiając wrażenie tajemniczego uśmiechu, z którego sam
Gabe niejednokrotnie wcale nie zdaje sobie sprawy. Natura go nim obdarzyła i jest na trwałe przyklejony do jego ust, jednakże wcale mu to nie przeszkadza. Chłopak ten uśmiecha się dość często. Zwykle jest to jednak właśnie lekko tajemniczy, bądź też ironiczny, cyniczny, lub złośliwy uśmieszek. Rzadko uśmiecha się „pełną gębą”, odsłaniając regularnie wybielane, proste zęby. Gdy jednak to zrobi niewiasty padają mu do stóp, świat się kończy, a mężczyźni ostrzą swe miecze. No dobra – żart. Nic takiego się nie dzieje, ale – fakt faktem – kiedy uśmiecha się szczerze i radośnie jest przystojniejszy niż zwykle. Dodaje mu to uroku, choć i tak posiada go wystarczająco wiele…
Nie gestykuluje - przez dziewięćdziesiąt procent swojego czasu trzyma łapki w kieszeniach. Na jego twarzy nigdy nie odbijają się żadne emocje tak, jakby założył na nią porcelanową maskę.
Ubiera się, cóż… byle jak. Ma dużą kolekcję najróżniejszych podkoszulków z przeróżnymi nadrukami, a jednak zwykle można zobaczyć go w jednym – czarnym bez żadnego wzoru. Nosi dżinsy, najczęściej potargane w wielu miejscach i trampki, bo tak jest najwygodniej.

Charakter: Tak na dobrą sprawę jest przeciętniakiem – jeśli chodzi o naukę i szeroko pojętą dobroć. Temu człowiekowi jest, generalnie rzecz ujmując, wszystko jedno.
Zarozumiały, egoistyczny i zmanierowany.
Jest nałogowcem. Pierwszy nałóg – alkohol. Drugi nałóg – kobiety. Trzeci nałóg – papierosy.
Pije ile zdoła. A głowę ma… słabą. Taka przykra prawda. Dlatego nie warto zabierać go na żadne imprezy, bo po prostu wymięka po dwóch kieliszkach mocnej wódki.
Co do punktu numer dwa na jego liście nałogów – kobiety go lubią. Sam nie jest w stanie tego wyjaśnić, bo nie widzi w sobie zbyt wielu pozytywów (ach, chłopczyna zapomina, że większość obywatelek tej szacownej płci leci na kasę i ładną buźkę, a nie charakter…). Nie, zaraz, on nie widzi pozytywów żadnych!
Dupek. Tak, to chyba najtrafniejsze określenie. Można jeszcze ewentualnie dodać cham i prostak, ale nie wiem, czy te stwierdzenia były by równie trafne, jak poprzednie. Trzeba mu przyznać, że nie jest typem, który zachęca swoją postawą do rozmowy. Ale jemu żadne rozmowy nie są potrzebne, więc w czym problem?
Cynizm, ironia i kpina to jego natura. Nie potrafi się tego wyzbyć, ale przede wszystkim nie chce. Dobrze mu z tym i już. Niektórzy mówią, że jest to mechanizm obronny, jednak on od lat stara się wszystkim wytłumaczyć, że jest po prostu wrednym sukinsynem, który nie zamierza tego zmieniać. Bo i po co, skoro nikomu na tym nie zależy? Prawda jednak kryje się głębiej. Być może gdyby jego ukochany ojciec traktował go inaczej z całą pewnością byłby nieco milszy, ale w tej chwili nie ma już odwrotu…
Jest wytrawnym manipulatorem. Manipulowanie słabymi ludźmi jest jego największą pasją. Jego głównym celem jest sprowadzenie jak największej ich ilości na ciemną stronę mocy, co udaje mu się bez większego trudu. Poziom jego ambicji jest bliski zeru, bo po co się wysilać? Z tego też powodu nie jest zbyt skory do nauki i raczej leniwy, ale wszystkie grzechy są mu wybaczone, a nawet jeśli nie, to specjalnie się tym nie przejmie. Mówiąc ściślej, to zdarzają się dziedziny, którego go zwyczajnie zniechęcają. W szkole bywa niezwykle rzadko, ponieważ większości przedmiotów zwyczajnie nie trawi, w związku z czym zazwyczaj je olewa i znika na ten czas z pola widzenia wszystkich – czy to uczniów, czy też nauczycieli. Mimo to jakimś cudem przechodzi z klasy do klasy…
Jest podły i brutalny, a przy tym nad wyraz szczery, dzięki czemu zniechęcił do siebie co najmniej dziewięćdziesiąt siedem procent społeczności całego Tree Hill (nie pytajcie kto należy do tych trzech procent, bo ja naprawdę tego nie wiem!). Czasem stara się opanować, jednak wcale mu to nie wychodzi, więc nie widzę potrzeby pisać o opanowaniu, które w jego przypadku nie istnieje.
Kiedy w powietrzu zwęszy bójkę, lub jakąś intrygę jest pierwszy na miejscu zdarzenia zazwyczaj po to, by namieszać jeszcze bardziej i dorzucić swoje dwa (raczej sto!) grosze.
Z reguły się nie bije, ale reguły są po to, żeby je łamać.
Poza tym nie jest też wrażliwy, nie ma wyczucia piękna (pomijając sferę erotyczną) ani taktu.
Nie wierzy w ludzi. Wierzy wyłącznie w samego siebie. Nie ufa nikomu, stąd też posiada bardzo okrojone grono przyjaciół.
Dość wcześnie zaczął grywać w karty. Na pieniądze należy dodać. Co prawda raczej szybko zaprzestał tego procederu, grywając wyłącznie dla przyjemności (niestety szczęścia w kartach nie ma, więc zwykle przegrywa…). Hazard i adrenalina jednak niezwykle go uzależniły.
Tak naprawdę chyba nikt go nie zna, ale jemu to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Jest mu to bardzo na rękę. Bo gdyby ktoś wysilił się na tyle, żeby go poznać oznaczałoby to chyba koniec świata. W końcu jest tym złym chłopcem, którego należy się wystrzegać.
Pozuje na twardziela, którego gówno obchodzi wszystko wokoło. Jego znajomi bez mrugnięcia okiem powiedzieli by, że jest stuprocentowym egoistą, który nie widzi niczego poza czubkiem swojego nosa. Ile jest w tym prawdy? Tego nie wie nikt i zapewne nigdy się nie dowie…
Czy ma więc jakieś pozytywne cechy? Ma! Posiada poczucie humoru, którego niejeden obywatel mógłby mu pozazdrościć (zastanawiam się, dlaczego w takim razie nie zazdrości…), a także talent do przekrętów i czarnej magii.
Jest bez wątpienia człowiekiem o wielu twarzach. Właściwie nigdy nie zdejmuje swojej maski obojętności i idealnego opanowania, choć zdarzają się momenty, gdy to ostatnie zostaje poważnie nadszarpnięte. Kryć się potrafi wyjątkowo dobrze. I mimo, iż wciąż wplątuje się w jakieś ciemne sprawy wiele osób wciąż uważają, że jest jednym z tych „lepszych” chłopców. Błąd, ale my nie zamierzamy nikogo wyprowadzać z tego błędu…

Rodzina:
○ Christopher Bernard Callaghan – ojciec i głowa rodziny. Jest biznesmenem, przedsiębiorcą, ale przede wszystkim architektem. Studiował architekturę, a także zarządzanie i ekonomię. Jest inteligentnym, wykształconym człowiekiem, który zarządza własną firmą, mając pod sobą wielu ludzi. Zajmuje się projektowaniem budynków, wnętrz, a także ogrodów.

○ Amelia Eliza Bennet Callaghan Craig – matka i jedyna osoba, którą Gabriel prawdziwie szanuje. Ukończyła Cambridge i uważa siebie za prawdziwą damę na miarę dwudziestego pierwszego wieku. Jest kobietą kulturalną i chłodną w obyciu. Bardzo liczy się dla niej pierwsze wrażenie. Pracuje w domu. Jest pisarką. Pasja ta rozwijała się u niej od najmłodszych lat. Obecnie pisuje książki, które całkiem nieźle się sprzedają. Zdarza jej się także napisać recenzję, bądź felieton dla jakiejś gazety.

○ Vincent Craig – ojczym. Amelia poznała go w Tree Hill. Miły, sympatyczny wydawca, który łączy przyjemne z pożytecznym, czytaj pracę ze sprawami prywatnymi. Wydaje książki swojej żony, dzięki czemu całkiem nieźle im się żyje.

Biografia: Gabe urodził się w zamożnej, a może i nawet bogatej (zależy jak kto na to patrzy…) rodzinie z tradycjami. Matka ukończyła renomowaną uczelnię, a i ojciec zdobył doskonałe wykształcenie, dzięki czemu już jako młody mężczyzna osiągnął sukces.
Z początku jego rodzice nie myśleli o dzieciach, pochłonięci pracą i chęcią zabezpieczenia przyszłości całej rodzinie. Kiedy wreszcie przypomnieli sobie o tym, że może należałoby zapewnić sobie kogoś, dla kogo warto byłoby żyć mieli już dość sporo lat, a jednak nie przeszkodziło im to w spłodzeniu pełnowartościowego, przystojnego syna, o którym tak bardzo marzył Christopher. Amelii było wszystko jedno, jednakże gdy urodził się Gabriel zdała sobie sprawę z tego, że chyba byłoby dla niego lepiej, gdyby był dziewczynką.
W efekcie już od najmłodszych lat przygotowywany był przez ojca do późniejszego przejęcia jego firmy. Gdy dorósł na tyle, by wreszcie zacząć myśleć nad tym, czego sam chce, zdał sobie sprawę z tego, że bycie tym pierworodnym synem Christophera Bernarda Callaghana wcale nie jest tak wspaniałe… Nigdy nie zamierzał w przyszłości być architektem, ani tym bardziej zarządzać firmą. Nie wiedział, co chce robić, ale był pewien jednego – nie to, co zaplanował dla niego ojciec.
Od tego czasu spędzał w domu niewiele czasu, buntując się przeciw wszystkim i wszystkiemu. Jedną osobą, która potrafiła na niego wpłynąć i z którą od czasu do czasu rozmawiał była matka. Tylko ona nie stawiała mu wygórowanych wymagań i kochała go takim, jakim był, nie pragnąc, by podzielał jej zainteresowania. I to właśnie był powód konfliktu…
Kiedy chłopak miał dziesięć lat rodzice się rozwiedli. Matka wzięła najpotrzebniejsze rzeczy, Gabriela za rękę, wsiadła do samochodu i pojechała przed siebie. Jakim cudem trafiła do Tree Hill? Callaghan nie ma pojęcia i nic go to nie obchodzi.
Na przekór wszystkim i wszystkiemu zaczął grać w koszykówkę. Okazał się być w tym całkiem niezły (lepszy nawet niż w dręczeniu ludzi!). Dostał się do drużyny i robi wszystko, żeby wkurzyć kapitana…
avatar
Gabriel Callaghan

Liczba postów : 4
Data dołącznia : 20/06/2011
Skąd : stąd

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach