Crystal Braddock

Go down

Crystal Braddock

Pisanie by Crystal Braddock on Pon Cze 20, 2011 5:34 pm

Imię i nazwisko: Crystal Janet Braddock;
Wiek: 17 lat;
Data urodzenia: 14 marzec 1988 rok;

Wygląd:
„Dziś piękność twą w całej ozdobie widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie.” Takie słowa naszego narodowego wieszcza mogłaby otrzymać z pewnością jakaś diva, nie zaś Crystal. Chyba, że znalazłby się jakiś szaleniec, który każdej napotkanej kobiecie prawi komplementy.
Daleko jej do archetypu kobiecego piękna. Prowadząc maksymalnie niezdrowy tryb życia wcale o to nie trudno, a na pewno nie komuś z jej charakterem. Zdecydowanie zbyt chuda (a i to niektórym wydaje się eufemizmem), jak na swój wzrost, nie przykułaby spojrzenia żadnego mężczyzny. Wiecznie zamglone, nieobecne spojrzenie chmurnych tęczówek nie hipnotyzuje, lecz sprawia, iż ma się wrażenie, jakby kobieta czytała w cudzych myślach. Wrażenie to potęgują także nienaturalnie długie, ciemne rzęsy nadające twarzy blondynki (kolor jej włosów pozostaje zagadką, bowiem farbowanie ich jest jej małym hobby) sporo ekscentryzmu. Sama postać Crystal i bez tego jest dość ekscentryczna. Gdy przemierza ulice Tree Hill krokiem tak bardzo swobodnym, jakby poruszała się po własnym mieszkaniu, w dużo za dużej koszuli, bądź ulubionym swetrze w panterkę, z kolorowymi rajstopami na anorektycznie chudych nogach i w niebotycznie wysokich szpilkach, zdaje się być kolejną kontrowersyjną, tym razem żywą, reklamą chorych wymysłów projektantów mody. A ją tyle obchodzi świat show biznesu, co najnowsze zachcianki samego prezydenta odnośnie tego, co zamierza zjeść na obiad. Z piersiówką wetkniętą za pasek albo schowaną w wewnętrznej kieszeni bluzy, z papierosem w dłoni i zagadkowym uśmiechem Mony Lisy na ustach, lawiruje pomiędzy niczego nieświadomym tłumem Amerykanów. Spowita oparami opium, ze szklanką Jacka Daniel'sa znajdującą się gdzieś w pobliżu jej długich, zgrabnych palców, oddaje się w zaciszu swojego mieszkania relaksacyjnej kontemplacji. Ma na sobie jedynie skromniutką koszulinę, długie blond włosy, jak zwykle poskręcane w fale związane są w luźnego koka. Garderobę sprowadza do minimalizmu, zawsze zarzucając na siebie tylko to, co akurat znajduje się jej pod ręką.
A jednak mimo wszystko cały obraz, jaki przedstawia sobą Crystal zapada głęboko w pamięć, sprawiając że nie można o niej tak szybko zapomnieć.

Charakter:
„Czasem największym zyskiem jest strata.” Dlatego też Crystal ma wszystko, ponieważ nie ma nic. Nie przywiązuje się do nikogo i niczego, nigdzie nie zagrzewa długo miejsca, nie ma stałych przyzwyczajeń. Jest wszędzie, ponieważ nie ma jej nigdzie. Jest roztańczonym pyłem tego świata. Jest wszystkim ponad wszystkim, ma władzę tam, gdzie panuje bezprawie, jest wolna w niewoli współczesności. Jest wszystkim tym, do czego nieudolnie zmierza każdy człowiek. Staje się obiektem pożądania, zazdrości, walkirią teraźniejszych wojowników, ale i istotą upadłą, przepełniona werterowskimi ideami, mającą za cel ustawiczne poszukiwanie celu. To Victoria i Nemezis. Zwycięstwo i klęska.
Nigdy nigdzie się nie spieszy, wychodząc z założenia, że zawsze na wszystko jest odpowiednia pora. Z każdym kolejnym dniem swojego życia coraz bardziej utwierdza się oraz znajomych w teorii rzeczywistego braku wpływu czasu na jej osobę. Tyczy się to zarówno wyglądu dziewczyny, jak i faktu, że jej ustawiczne spóźnialstwo nie jest prawie w ogóle zauważane. Bóg, los, zajączek wielkanocny czy cokolwiek innego, co trzyma ją w swojej opiece, jest na tyle łaskawe, że szczęście, jakiekolwiek by nie było, nigdy jej nie opuszcza. To powoduje, że stara się czerpać z życia tyle, ile tylko może, aczkolwiek zaprzecza pogłoskom, jakoby horacjańskie „carpe diem” było motywem przewodnim jej istnienia. Zdecydowanie bliżej jej do cyników – całkowita abnegacja osobistych potrzeb, oderwanie się od tradycji, przyzwyczajeń i konwenansów, twierdzenie, że istnieją jedynie konkretne rzeczy, bo jeżeli zaczynamy mówić o czymś więcej to o słowach, zaś nie rzeczywistości.
Chaos jest nieodłącznym elementem egzystencji Crystal. Bałagan w jej myślach, bałagan w jej życiu, bałagan w jej domu. Skoro wszystko mimowolnie dąży do entropii, nie ma większego sensu bawić się w pedantyzm, estetyzm czy egzaltację. Przedmiot jest li tylko przedmiotem i nie potrzebuje dodatkowych pieszczot, w przeciwieństwie do niej. Wszak jest kobietą, a te, nawet jeśli, jak jak w przypadku Braddock, zgrywają niedostępne, w rzeczywistości pragną być zdobytymi i traktowanymi, niczym damy. U niej o tak ambitnych planach mowy w prawdzie nie ma, ponieważ doszła do wniosku, że każdy mężczyzna jest taki sam, myśli tylko o jednym i wcale nie zależy mu na kobiecie, co niekoniecznie jest nietrafnym spostrzeżeniem. Posiada fatalnie rozwiniętą romantyczną naturę i nigdy się też za romantyczkę nie uważała. Rycerze na białych rumakach, serenady śpiewane nocą pod oknami, wielkie wyrzeczenia, epickie przysięgi - to nie dla niej. Miłość uważa za zbyt wielkie słowo, które używane jest zbyt często, przy każdej nadarzającej się tylko okazji, acz nie gardzi każdymi jej fizycznymi przejawami.
Nie brnie przez życie z zapierającą dech w piersiach fascynacją. Nie chwyta się rozpaczliwie każdego dnia, w obawie przed utratą choćby nanosekundy swego życia. Raczej mało obchodzą ją egzystencjalne rozterki osób trzecich, które wręcz z zastanawiającą częstotliwością potrafią wynajdować coraz to nowsze problemy, z którymi muszą zmagać się nie tylko oni sami, lecz także postronni obywatele. To frapuje Crystal, która zwykle ma na głowie wiele innych, ważniejszych spraw, niż nieustanne doradzanie każdemu z osobna na jeden i ten sam temat. Nie odczuwa potrzeby artystycznego spełniana się, choć nie pogardzi dobrą książką utrzymaną w konwencji średniowiecznych powieści łotrzykowskich.
Trudno zachwycić się jej wyjątkową osobowością. Nietrudno ją rozgryźć, lecz niełatwo ją zrozumieć. Sama miewa problemy z odnalezieniem motywacji, jakie nią kierowały przy wyborze takiej, a nie innej drogi czy podjęcia takiej, a nie innej decyzji. Nie lubi bawić się słowami, zwykle przedstawiając rozmówcy swoje poglądy nieubarwione żadnymi wzniosłymi sformułowaniami. Zdarza się jednak, że całkiem przypadkiem wplecie w dialog obco brzmiące słowa tylko po to, by sprawdzić reakcję drugiej osoby. Lubi to. Lubi bawić się innymi ludźmi i czerpać nielichą przyjemność z teatrzyku, jaki przed nią odgrywają.
Nie przejmuje się porażkami, dlatego też gdy te hurtem zaczynają pojawiać się w jej życiu, nie dramatyzuje, nie biegnie z tym do pierwszej lepszej osoby, nie zamyka się w sobie i nie wylewa morza łez. Ona w ogóle nie płacze, tak na dobrą sprawę. Radość, smutek – wszystko to, to jedynie uczucia, które hartują duszę ludzką i kształtują charakter człowieka.
Jej ulubionym słowem jest „nie”, zdecydowanie go nadużywa, lecz nie oznacza to, że jest mistrzynią asertywnego odmawiania. Absolutnie nie jest asertywna, wystarczy jej kilka ciekawych powodów, dla których powinna zrobić (lub nie) to i owo, a pójdzie na taki układ.
Zdarza jej się ulegać dekadenckim nastrojom. Poczucie niezaspokojenia i niezadowolenia nieraz zaczyna u niej dominować, uważa, że nikt jej nie rozumie, że każdy ma wobec niej wrogie zamiary, nie docenia jej wkładu w społeczne życie magicznej wspólnoty. Wtedy właśnie można zauważyć jej pociąg do wszelakich używek od hazardu, poprzez palenie wszystkiego, co tylko wpadnie w jej ręce, a na alkoholu kończąc. Nie ma wówczas ochoty na spotykanie się z kimkolwiek. W takich momentach wręcz uwielbia spędzać samotnie wieczory, z dobrą muzyką, opium i słodkim stanem nieważkości, rozpływającym się po całym ciele.

Rodzina:
Rodzina jakich wiele w amerykańskim społeczeństwie. Tatuś, mamusia, dwójka dorosłych już dzieci oraz zwierzak. W tym konkretnym przypadku to nawet dwa – pies i papuga. Relacje pomiędzy poszczególnymi członkami są nader dobre, panuje tu miła atmosfera i wyczuwalne są pozytywne wibracje. Pan Tatuś, któremu na imię Sean, zawsze gdy wraca strudzony po pracy, a pracuje jako oficer Wojskowego Biura Śledczego, przynosi swojej żonie kwiatka, jakiś drobny upominek lub czekoladki, Pani Mamusia Kirsten w ramach podziękowania zawczasu szykuje mężczyźnie swego życia obiad, a następnie czeka na jego powrót, siedząc wygodnie na kanapie i przerzucając programy telewizyjne. Jako emerytowana policjantka może pozwolić sobie na słodkie chwile lenistwa, szczególnie że udało jej się z powodzeniem odchować dwójkę dzieci. No i w końcu jest też pan Brat. Ma na imię Caleb i nieustannie powtarza, że jest tym przystojniejszym i inteligentniejszym z ich dwójki. Jest starszy od Crystal o pięć lat, pracuje jako mechanik samochodowy i lubi uwodzić dziewczęta, zawsze proponując im przejażdżkę motocyklem.

Biografia:
Nic ciekawego, nic godnego pozazdroszczenia, nic, co mogłoby zainteresować w najmniejszym stopniu kogokolwiek. Nie przyszła na świat w czasie szaleńczej burzy z piorunami, nie sypał wówczas także gęsty śnieg, który pokrywał grubą warstwą wszystkie ulice, nie działo się nic. Normalny, zwykły dzień, jak każdy inny. Następne także nie różniły się specjalnie. Crystal dorastała wszak w całkiem przeciętnej rodzinie, gdzie mamusia pracowała jako policjantka, a tatuś był, jest nadal!, oficerem Wojskowego Biura Śledczego. Kłóciła się z bratem, by zaraz później zacząć z nim bawić się ponownie, jakby nic się nie stało.
Całe dzieciństwo minęło jej w najlepsze, czasy szkoły podstawowej tak samo. Już wówczas zaczęła bardziej interesować się wszystkimi epokami literackimi i przejawiać szczątkowe pokłady literackiego talentu. Tym jednakże nie chwali się przed nikim, prócz profesorów.
W jej życiu wszystko zaczęło toczyć się tak, jakby nic nie miało znaczenia. Ona sama zaczęła odczuwać, że to, co robiła, jak postrzegali ją ludzi i jak ona sama się postrzegała było wysoce odbiegające od normy jako takiej. Była wszystkim ponad wszystkim. I nic nie zamierza się zmieniać.
avatar
Crystal Braddock

Liczba postów : 3
Data dołącznia : 20/06/2011
Skąd : Tree Hill

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach