Fletcher Ellsworth

Go down

Fletcher Ellsworth

Pisanie by Fletcher Ellsworth on Czw Cze 16, 2011 4:20 pm

Imię i nazwisko: Fletcher Adam Ellsworth;
Wiek: 20 lat;
Data urodzenia: 15.04.1989r.;
Zawód: sprzedawca płyt w CD Alley;

Wygląd: Widzisz go i myślisz: „Człowieku, skądś ty się urwał?”. Nie mówisz jednak nic, ponieważ nim w ogóle go dostrzeżesz, zdąży już znaleźć się na końcu ulicy. Lawiruje pomiędzy przechodniami, jakby byli wyspami na morzu bezsensu i lansiarstwa. Brakuje mu wiele do perfekcji, zapewne można by było pomyśleć nawet, że sam pozuje na kogoś, kim nie jest. Chociaż tu pojawiają się schody – Fletcher nie umie grać. Nie jest urodzonym aktorem, nie potrafi skrywać swoich emocji, nie ukazuje wystudiowanych min i póz. Jest i to mu wystarcza. Wystarcza też wszystkim, z kim się zadaje. Nie wyróżnia się niczym, więc bez problemu może przebywać w towarzystwie każdego, kto ma na to ochotę. Jedynie jego wiecznie podkrążone, zielone oczy przyciągają uwagę. I uśmiech, uśmiech bardziej tajemniczy niż ten, który przyklejony ma do twarzy Mona Lisa. Uśmiech, który zachwyca, dziwi, hipnotyzuje i zniewala. Ale bez przesady. Tylko to jest atrakcyjne w całej prezencji Fletchera. Nic więcej i nic poza tym.
Nie posiada wyróżniającej go spośród tłumu muskulatury, jego ciało nie jest na żaden sposób atrakcyjne, chociaż przy imponującym wzroście metra dziewięćdziesięciu dwóch centymetrów przydałoby mu się nabrać chociaż trochę więcej tkanki mięśniowej. Nie pali się jednakże do gry w cokolwiek, co nie byłoby rozbieranym pokerem. Jasne włosy wcale nie są ułożone w artystycznym nieładzie - to już dawno przestało być modne, a może już tylko Fletcher zatracił poczucie czasu. Na jego pociągłej twarzy ostro zarysowują się kości policzkowe, wyraźnie odcinają się ciemne brwi. Mógłby uchodzić za przystojnego, lecz nie przykłada większej wagi do własnego wyglądu. Ubiera się, jak mu się żywnie podoba, wrzucając na smukłe ciało pokryte milionami blizn tylko to, co znajduje się pod ręką. Powyciągane t-shirty, koszule w kratę nigdy nie zapięte, ponieważ wszystkie guziki już dawno wylądowały gdzieś, gdzie nikt ich nie znajdzie. Trampki nie pierwszej jakości, chociaż stać go na buty, które byłby droższe, niż cały zestaw książek, które posiada. I oto przed wami Fletcher Ellsworth!

Charakter: Fletcher to człowiek którego się kocha albo którego się nienawidzi. Nic ponad i nic poza tym. Fletcher to człowiek, który z natury jest fajny, lecz niektórym bardzo przeszkadza jego fajność. Fletcher to człowiek z serii „jestem fajny i nie waż się zaprzeczać, bo poznasz moc Czarnego Pana.” I w końcu Fletcher to człowiek, który nie zdaje sobie sprawy z tego, jak olbrzymia jest moc Czarnego Pana. Nie tyle, że się z nim nie spotkał i nie przekonał na własnej skórze, lecz raczej dlatego, ponieważ wcale go to nie interesuje. Na dobrą sprawę, poza hulaszczymi zabawami do białego rana nie interesuje go nic. Jest jednym, wielkim wygłupem; pomyłką, która nigdy nie została naprawiona. Jest formą ponad treść. Jest tym, kim Ty nigdy nie zechciałbyś być.
Samotnie spędzany czas to dla niego udręka, tortura, na którą nie posłałby nawet wroga. Lubi otaczać się ludźmi, lubi mieć dużo znajomych, nawet jeśli ci nie są mu wcale lojalni. Nie obchodzi go to specjalnie – ważne, że będzie mógł do kogo otworzyć buzię, z kim się pośmiać, kogo wyciągnąć na piwo czy po prostu poszlajać się po mieście. Potrafi siedzieć do późna w nocy, rozmawiając o byle czym, tylko po to, by nie musieć iść zbyt szybko spać. To skutkowałoby niechybną samotnością przez bite kilka godzin. Problemu zapewne wcale by nie było, gdyby nie bezsenność, na którą cierpi Fletcher. Nierzadko zatem można natknąć się na ofiary nocnych posiedzeń Ellswortha. Sam chłopak wygląda, jakby od dawien dawna nie zaznawał przyjemności snu, chociaż regularnie przysypia na swojej zmianie, nie słuchając wykładów pracodawcy i narzekań klientów. Nie przykładał się absolutnie do nauki i jedynie cudem udało mu się zdawać z klasy do klasy. Chociaż może jednak spore zasługi miał tu Chuck? Nieistotne. Fletcherowi nie robi większej różnicy, dzięki komu udaje mu się trwać w jako takim stanie. Stanie nieważkości, permanentnej rewolucji intelektualnej i osobowościowej. Wiecznie ujarany, przez co nie wie, co się wokół niego dzieje, nie przepuści żadnej okazji, by wkręcić się na jakąkolwiek imprezę. Te stały się jego żywiołem od momentu, gdy poznał znaczenie tego słowa. Sam żadnej nigdy nie zorganizował, raz dlatego, że nie posiada zdolności organizatorskich, dwa, że gdy tylko wpadnie mu do głowy taki pomysł, nie jest w stanie ruszyć nawet palcem, by cokolwiek zrobić.
Codziennie sumiennie skreśla przynajmniej jedną pozycję z długiej listy rzeczy, których nie zrobi przed skończeniem dwudziestego piątego roku życia, którą ktoś kiedyś kazał mu spisać. Brak wytrwałości? Skądże. Dla niego nie ma czegoś takiego, jak zakazy. Jest wolny, nieograniczony żadnymi formami. Nie interesują go regulaminy – te są dla ludzi bez twarzy i charakteru. Ma w głębokim poważaniu czy uda mu się wywinąć z kłopotów, czy wdepnie w gówno po same uszy. I tak nie ma nic do stracenia, szczególnie że życie jest krótkie i nie obfituje w żadne ciekawe sytuacje, jeśli samemu się ich nie przysporzy. Nie dziwota zatem, gdy spotyka się Fletchera w trakcie zażartej dyskusji z klientem, albo gdy podczas wykładu jego jedynym przejawem aktywności jest rzucanie od czasu do czasu głupich komentarzy lub samolocików z papieru. Nie zna ograniczeń w stosunku do języka, jakim się posługuje. I bynajmniej nie usłyszy się z jego ust literackiego opisu ogrodu obleczonego promieniami słońca. Zna milion jeden zastosowań słowa fuck i nie zawaha się użyć. Jest przewrażliwiony na punkcie agresji wobec kobiet, więc nie stanowi dla niego żadnego problemu wszczęcie nie tyle awantury, co bójki z delikwentem, który odważył się podnieść rękę na przedstawicielkę płci pięknej. Nie oznacza to jednak, że nie brak mu ogłady. Zasady dobrego wychowania traktuje w ten sam sposób, co wszelkie regulaminy. Nie rozgranicza dobra od zła, więc trudno mu ocenić, czy postępuje słusznie. Lecz i to ma gdzieś. Jak wszystko.

Rodzina: Jest mamusia i jest tatuś. Nie ma rodzeństwa, bo państwo Ellsworth chcieli zapewnić swojemu dziecku jak najwięcej swobody i radości i poświęcić uwagę tylko jemu. Nie do końca się udało, ale kto by się tym przejmował? Pani Ellsworth to Tina. Tina jest kobietą uroczą i kochaną. Kocha też wszystko i wszystkich wokół siebie, co nieraz jest dość kłopotliwe. Pracuje w banku na jakimś tam dość wysokim stanowisku, lecz Fletchera raczej mało to obchodzi. Tatuś natomiast to Octavian i już samo imię sprawia, że ludzie nabierają do niego odpowiedniego dystansu i szacunku. Nie Fletcher, który zawsze ma u tatusia fory i zawsze może liczyć na każda pomoc. Ale nie o tym mowa. Octavian rzadko przebywa w domu, ponieważ, jako kustosz muzeum w sąsiednim mieście, musi nieraz spędzać tam i noce. A że praca tak go pochłania... Resztę można dopisać sobie samemu.

Biografia: Wspomnienia mają tylko urozmaicać mało interesujące części przeszłości.
Życie z dnia na dzień, bez żadnego przejmowania się przeszłością. Bo co to za przyjemność powracanie we wspomnieniach do chwil, które może miały jakiś wpływ na nasze obecne życie, lecz wcale nie potrafimy tego dostrzec? Tym bardziej Fletcher – ma, kolokwialnie mówiąc, wyjebane na wszystko to, co nie dzieje się tu i teraz. Sam uważa, że jego historia nie jest w najmniejszym stopniu porywająca, nie zachwyci nikogo i nie można by było zrobić z niej czegoś, na czym dałoby radę zarobić. Chyba, że umrze w wyjątkowo paskudny sposób, wówczas mógłby liczyć na pośmiertne, chwilowe zainteresowanie. Lecz co mu po tym, skoro nie będzie już zaszczycał nikogo swoją obecnością i nie zarobi na własnej śmierci? Bezsensu. Jasne, urodził się gdzieś tam, kiedyś tam, gdy po świecie nie łaziły już dinozaury. Dzieciństwo miał klawe, nie brakowało mu niczego, ponieważ rodzice opływali w forsę, a on był oczkiem w głowie mamusi. Sielanka jednak skończyła się równie szybko, jak się zaczęła. Fletcher zaczął wyprawiać cuda niewidy, już w wieku lat ośmiu zaczął szukać podejrzanego towarzystwa, w którym czuł się jak ryba w wodzie. Gdy poszedł do szkoły, nie zamierzał pozbawiać się przyjemności. Nowe znajomości, nowe nieodkryte tereny i nowe możliwości. Potem jeszcze bardziej słodki czas po-licealny i wolność, wolność i jeszcze raz wolność. Oraz praca.
avatar
Fletcher Ellsworth

Liczba postów : 3
Data dołącznia : 30/05/2010
Wiek : 27
Skąd : Tree Hill

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach